Na zdjęciu: Katarzyna Partyka
Życie brata na szali. Katarzyna nawet się nie wahała
Katarzyna Partyka to siatkarka Chemika Police. Szerzej usłyszeliśmy o niej, gdy sportsmenka ruszyła na pomoc bratu. To opowieść o decyzji podjętej natychmiast, bez kalkulacji, w momencie, gdy stawką stało się ludzkie życie.
Kiedy rodzeństwo poznało diagnozę, rzeczywistość zmieniła się diametralnie. Białaczka brata Katarzyny oznaczała konieczność znalezienia dawcy szpiku kostnego, a czas miał kluczowe znaczenie. Partyka nie potrzebowała nawet chwili na analizę. - Z mojej strony nie było ani sekundy wahania - relacjonowała w wywiadzie dla Polsatu Sport. Ta decyzja oznaczała jedno: zawieszenie kariery sportowej i całkowite podporządkowanie życia procesowi przygotowania do oddania szpiku.
Dla zawodowej siatkarki był to wybór wymagający. W sporcie na najwyższym poziomie długie przerwy po prostu rujnują formę. Ale dla Partyki nie miało to znaczenia, miała jasny priorytet. Proces kwalifikacji medycznej, badania, przygotowanie organizmu i sam zabieg wymagały pełnego zaangażowania.
Oddanie szpiku to procedura bezpieczna, lecz obciążająca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Wymaga gotowości do przejścia przez wieloetapowy proces medyczny i świadomości, że od tej decyzji zależy czyjeś życie.
Postawa siatkarki szybko stała się impulsem do szerszej dyskusji o dawstwie szpiku. Zawodniczka nie ograniczyła się do samego gestu. Wykorzystała swoją rozpoznawalność, by zwrócić uwagę na problem niedoboru dawców. Podkreślała, jak prosty jest proces rejestracji i jak ogromne znaczenie może mieć dla osób chorych na nowotwory krwi, zachęcając do podjęcia tej decyzji. Rejestracja w bazie potencjalnych dawców szpiku to prosty krok, który może uratować czyjeś życie.
Zwracała również uwagę na fakt, że nie każdy pacjent znajduje zgodnego dawcę w rodzinie. W takich przypadkach jedyną szansą pozostaje baza niespokrewnionych dawców. Dlatego apelowała do potencjalnych dawców, by rozważyli rejestrację. Jej przekaz był prosty, konkretny i oparty na własnym doświadczeniu.
W tle tej historii pozostaje także jej sportowa droga. Partyka przez lata rozwijała się jako siatkarka, reprezentując klub z Polic i funkcjonując w środowisku wymagającym ciągłej rywalizacji. Decyzja o zawieszeniu kariery nie przekreśla jej osiągnięć. Pokazała, że wartości wyniesione ze sportu, takie jak odpowiedzialność, dyscyplina i gotowość do poświęceń, znajdują zastosowanie również poza parkietem.
Do sportu wróciła kilka tygodni później. - Czuję się w porządku. Powrót był szybszy, niż się spodziewałam. Myślałam, że będę trochę słabsza po pobraniu, ale wróciłam dosyć szybko w trening. Na ten moment nie ma żadnych komplikacji. Jestem pod opieką lekarską. Przechodzę badania. Brat jest w szpitalu i wraca do siebie. Powolnymi krokami do przodu - powiedziała siatkarka, przepytywana przez dziennikarza serwisu eurosport.pl.
Historia Katarzyny Partyki dowodzi, że prawdziwe bohaterstwo nie wiąże się z widowiskowymi osiągnięciami sportowymi. Jej postawa ma znacznie szerszy wymiar niż tylko sport.