LONDON, ENGLAND - JULY 12: Iga Swiatek of Poland with the winners trophy after beating Amanda Anisimova of the USA (not pictured) in Women's Singles Final at The Wimbledon Lawn Tennis Championship at the All England Lawn and Tennis Club at Wimbledon on July 12th, 2025 in London, England. (Photo by Simon Bruty/Anychance/Getty Images)
Wystawiona na próbę. Historyczny wyczyn Igi
Polka od kilku lat należy do ścisłej światowej czołówki, jednak sezon 2025 nadał jej historii zupełnie nowy wymiar. Wielu polskich ekspertów twierdzi nawet, że wygranie Wimbledonu przez Igę Świątek jest jednym z największych osiągnięć polskiego sportu w historii.
Początek sezonu upłynął pod znakiem wpadki dopingowej. Iga Świątek odbyła krótką karę po wykryciu w jej organizmie śladowych ilości zakazanej substancji, którą - jak wykazało postępowanie - przyjęła nieumyślnie w wyniku zanieczyszczenia preparatu. Gdy poznała wyrok, towarzyszyły jej duże emocje.
- Weszłam na skrzynkę mailową i zobaczyłam, że dostałam wiadomość. Nawet jej nie przeczytałam, bo od razu zaczęłam płakać. Nie mogłam trenować, nie mogłam wychodzić na kort, bo czułam, że to tenis mi to zrobił. Czułam, że cały świat się ode mnie odwróci - wspominała w podcaście Andy'ego Roddicka.
W momencie otrzymania wiadomości pochodząca z Raszyna zawodniczka pracowała akurat na planie sesji zdjęciowej w Warszawie. - Moi agenci, którzy byli tam ze mną, pomyśleli, że ktoś umarł. Dałam mojej menadżerce telefon i ona wszystko przeczytała. Byli zdezorientowani, ponieważ nikt nie wiedział, co zrobić w takiej sytuacji - mówiła.
W tamtym okresie brakowało też jej większych sukcesów turniejowych. W pierwszej połowie 2025 roku nie zdobyła żadnego tytułu, co było jej najdłuższą taką serią od kilku sezonów.
Zniżka formy była aż nadto widoczna i szeroko komentowana. Poprzedni tytuł wywalczyła na Roland Garros 2024. Zaliczyła więc ponad roczną przerwę od triumfów tej rangi.
Brak stabilnych wyników miał bezpośrednie przełożenie na ranking. Przed Wimbledonem zajmowała czwarte miejsce na świecie i była rozstawiona z numerem ósmym, co oznaczało trudniejszą drabinkę i potencjalne starcia z czołówką już we wcześniejszych rundach.
Londyński turniej, wielki klasyk dyscypliny, rozpoczęła od serii wyraźnych zwycięstw. W kolejnych rundach traciła niewiele gemów, a w półfinale pokonała Belindę Bencić, oddając jej zaledwie dwa gemy. Był to jeden z najbardziej jednostronnych półfinałów turnieju i wyraźny sygnał wzrostu formy Igi.
Finał rozegrany został 12 lipca 2025 roku i przeszedł do historii. Świątek pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0 w 57 minut, wygrywając 55 z 79 punktów i przełamując rywalkę sześciokrotnie. Był to pierwszy taki finał Wimbledonu od 1911 roku. Amerykanka nie wypracowała ani jednego break pointa i popełniła 28 niewymuszonych błędów.
- Dziękuję mojemu sztabowi, który wierzył we mnie mocniej niż ja sama w siebie. Dziękuję mojemu trenerowi, który dołączył do nas rok temu. Chciałam podziękować też mojej rodzinie, zwłaszcza tacie, bez którego by mnie tu nie było i który w wielu momentach popychał mnie do pracy, kiedy byłam jeszcze zbyt głupia, żeby to zrozumieć - stwierdziła Polka tuż po decydującym meczu.
Zwycięstwo przyniosło Świątek szósty tytuł wielkoszlemowy w karierze oraz pierwszy na trawie. Tym samym została pierwszą Polką, która wygrała Wimbledon w grze pojedynczej, co wielu ekspertów sportowych uznało za jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach sportu nad Wisłą. Jednocześnie Iga utrzymała perfekcyjny bilans w finałach wielkoszlemowych, czyli sześć zwycięstw w sześciu występach.
Triumf w Londynie miał także konkretne, pozytywne konsekwencje rankingowe. Po zakończeniu turnieju Świątek wróciła na podium zestawienia WTA, awansując na trzecie miejsce. Została również jedną z nielicznych aktywnych tenisistek, które zdobyły tytuły wielkoszlemowe na wszystkich trzech nawierzchniach. Wcześniej gra na trawie sprawiała jej problemy.
Bilans całego turnieju podkreśla skalę dominacji. Świątek wygrała wszystkie mecze, tracąc tylko jednego seta, a w dwóch ostatnich spotkaniach - półfinale i finale - oddała rywalkom łącznie dwa gemy. Powiedzieć, że finał z Anisimovą był jednostronny, to jakby nic nie powiedzieć. Była to prawdziwa demolka.
Sezon 2025 w jej wykonaniu przypominał rollercoaster. Postępowanie antydopingowe zakończone krótką karą, brak tytułów w pierwszej części roku, spadek w rankingu, a następnie zwycięstwo w Wimbledonie i powrót do czołówki światowego tenisa. Tak potrafią tylko prawdziwi herosi.