Na zdjęciu: Konrad Niedźwiedzki
"Polski tata" medalisty. Jest jednym z najlepszych w swoim fachu
Często w polskim sporcie zdarza się, że ktoś był doskonałym zawodnikiem, ale po karierze nie został dobrym trenerem czy działaczem. Są też tacy, którzy byli przeciętnymi sportowcami, lecz później stali się jednymi z najlepszych w swoim fachu. Wszystko wskazuje jednak na to, że mamy w naszym kraju obecnie kogoś, kto był świetny w obu rolach.
Konrad Niedźwiedzki w trakcie kariery sportowca osiągnął wiele. Wywalczył chociażby medal olimpijski. Kilka lat później rozpoczął pracę działacza i niemal wszyscy powtarzają, że wykonuje ją najlepiej, jak potrafi. Jednocześnie to właśnie on odpowiada za to, że w Polsce mamy jednego z najlepszych panczenistów młodego pokolenia - Władimira Semirunnija.
Zaangażowanie 41-latka w rozwój łyżwiarstwa szybkiego jest niepodważalne. Kto wie, gdzie dyscyplina ta byłaby w naszym kraju obecnie, gdyby nie on. Wielu młodych zawodników może widzieć w nim prawdziwą inspirację. Historia kariery Niedźwiedzkiego pokazuje, że zwrot "poddać się" jest mu obcy. Z tego powodu otrzymał nominację w plebiscycie "Herosi" portalu WP SportoweFakty w kategorii "mentor" (więcej TUTAJ).
Najpierw trzeba kilka razy upaść
Czterdziestolatek wywodzi się ze sportowej rodziny, a za dzieciaka trenował choćby koszykówkę, biegi przełajowe czy pływanie. Oczywiście było także łyżwiarstwo. Sam nie ukrywał, że na początku częściej upadał, niż przejeżdżał płynnie większy dystans.
- Gdy zaczynałem karierę, szukałem po prostu fanu w tym, co robię. Z czasem okazało się, że jestem w tym całkiem dobry - powiedział w rozmowie z portalem pzls.pl.
Warszawianin zaczął wygrywać różne zawody dla dzieci. Już w 2001 roku zadebiutował w mistrzostwach Polski. W wieku 18 lat zdobył pierwszy medal (brązowy) na dystansie 1500 metrów. W 2005 roku zgarnął aż trzy złote krążki. Dobre wyniki spowodowały, że pojechał na zimowe igrzyska w 2006 roku. Tam wystąpił na dystansach 1000 i 1500 metrów. W obu przypadkach uplasował się na początku drugiej dziesiątki.
Z tą imprezą wiąże się pewna zabawna historia. - Podczas igrzysk w Turynie poszedłem do McDonalda po jakąś kawę. I po jej otrzymaniu wyjąłem już portfel, żeby zapłacić. Dopiero w tamtym momencie dowiedziałem się, że w wiosce olimpijskiej wszystko mamy za darmo - opowiadał kiedyś.
W kolejnych latach był jednym z najlepszych polskich łyżwiarzy szybkich. Na arenach międzynarodowych już nie zawsze było tak dobrze. Świetnym przykładem są igrzyska w Vancouver. Tam Niedźwiedzki zaprezentował się słabiej niż cztery lata wcześniej. Miał jednakże okazję pełnić niezwykle istotną funkcję - był chorążym naszej reprezentacji.
W końcu nadeszły lata 2013-2014, najlepsze w karierze. Najpierw w mistrzostwach świata w łyżwiarstwie szybkim na dystansach w Soczi w 2013 roku wraz z drużyną założył na swoją szyję brązowy medal. Jeszcze większy sukces przyszedł niemal rok później w tym samym miejscu. Co prawda nasza ekipa znów zdobyła brązowy krążek, lecz tym razem zimowych igrzysk olimpijskich.
O krok od tragedii
W maju 2016 roku niewiele zabrakło, by jego kariera została brutalnie zakończona. Zresztą zagrożone było nawet życie Polaka. Wszystko przez poważny wypadek, który miał miejsce podczas treningu rowerowego w Holandii. Niedźwiedzki zderzył się czołowo z kombajnem. Efekt? Przebite płuco, siedem złamanych żeber oraz bark.
- W karetce byłem przytomny, a że nieźle znam język niderlandzki, rozumiałem większość słów lekarzy. Określali stan jako ciężki [...] Bałem się o życie i możliwie jak najszybciej skontaktowałem się z rodziną w Polsce [...] Z ustaleń policji wynika, że maszyna miała na liczniku 50 kilometrów na godzinę, a ja 40. W ostatniej chwili udało mi się nieco odbić w prawo i dzięki temu nie wpadłem centralnie na kombajn, bo zapewne złamałbym kręg szyjny i resztę życia spędził na wózku inwalidzkim albo w ogóle pożegnał się z tym światem - opowiedział w rozmowie z portalem sport.tvp.pl.
Niektórzy w to nie wierzyli, ale multimedalista mistrzostw Polski wrócił do treningów. Co więcej, po raz czwarty pojawił się na zimowych igrzyskach olimpijskich. W Pjongczangu jednakże było przeciętnie. Drużynie również nie udało się obronić brązowego krążka. Po ZIO Warszawianin zapowiedział zakończenie kariery. Kilka tygodni później oficjalnie o tym poinformował.
"Na moje sukcesy pracowała masa ludzi i jestem bardzo szczęśliwy, że każdego z nich na mojej drodze spotkałem! Kończę jako sportowiec spełniony i szczęśliwy. Łyżwiarstwo zawsze pozostanie w moim sercu! Dziękuję i do zobaczenia przy nowych wyzwaniach!" - podsumował na Facebooku.
"Polski tata"
Nowe wyzwania przyszły niedługo. Niedźwiedzki został działaczem. Obecnie jest dyrektorem sportowym Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Podczas niedawnych Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 był szefem polskiej misji olimpijskiej. To właśnie we Włoszech polscy panczeniści wywalczyli pierwszy od 12 lat medal olimpijski. Wszystko za sprawą Władimira Semirunnija, jakże bliskiego byłemu zawodnikowi.
23-latek urodził się w Rosji. To właśnie ten kraj reprezentował do 2023 roku. Po inwazji na Ukrainę zdecydował się opuścić ojczyznę, w której się urodził. Wówczas do gry wszedł Konrad Niedźwiedzki. To on był jedną z najważniejszych osób przy ściąganiu Semirunnija do Polski. W naszym kraju za to się nim zaopiekował, pomagał osiedlić się w Tomaszowie Mazowieckim i wprowadził go do kadry.
Semirunnij założył na swoją szyję srebrny medal na dystansie 10 000 metrów. Później na antenie TVP Sport nazwał Niedźwiedzkiego "polskim tatą". Te dwa słowa wyrażają bardzo dużo. Łatwo się domyślić, jak wiele dla wschodzącej gwiazdy znaczy działacz Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Medalista olimpijski z Soczi ma dopiero 41 lat. Jeśli tylko będzie chciał, a życie nie napisze innego scenariusza, przez kolejne kilkanaście lat może działać na rzecz rozwoju polskiego łyżwiarstwa. A przecież w tej kwestii jest sporo do zrobienia. Kto wie, czy po zimowych igrzyskach olimpijskich w 2030 lub 2034 oku kolejne "dziecko" Niedźwiedzkiego nie założy na swoją szyję krążka ZIO.
Mateusz Kmiecik, dziennikarz SportoweFakty.wp.pl