Na zdjęciu: Jakub Grodzicki
"Pan Kuba" złamie każdy opór, który stanie na drodze do uprawiania sportu
Tak właśnie było pewnego razu,, kiedy drużyna nie miała jak dojechać na turniej. Wtedy Jakub Grodzicki wpadł na szalony pomysł. Po pomoc ruszył do... zakładu pogrzebowego.
- I dojechaliśmy karawanem na turniej w Konstancinie - opowiada nam Jakub Grodzicki. - A wracając stamtąd zatrzymaliśmy się po drodze w jakiejś restauracji po drodze, żeby zjeść. No a ponieważ zajęliśmy miejsce na podium, to była radość, śpiewy, entuzjazm - wspomina Grodzicki. - Nagle podszedł do nas jakiś gość ze stolika obok i powiedział, że oburza go takie zachowanie żałobników.
Podobnych opowieści są dziesiątki: od biegów w czasie szalejącej burzy, przez pierwsze w powiecie festiwale sportów wodnych na basenie, aż po zimowe jazdy na nartach biegowych. To dzięki niemu wiele osób zaczęło biegać.
Działalność Grodzickiego odzwierciedla powiedzenie: mówi się, że wariatów się nie sieje, sami rosną. Ale takich, którzy od blisko 65 lat społecznie poświęcają czas, żeby udowodnić, że sport jest dla wszystkich, spotyka się niezwykle rzadko. To właśnie Jakub Grodzicki z Sierpca.
Niewielkie miasto, położone na północ od Płocka, miało to szczęście, że jego mieszkaniec, rodowity Sierpczanin i absolwent warszawskiej AWF, uczynił z krzewienia kultury fizycznej swoją życiową misję. Jego wkład w rozwój regionu został oficjalnie doceniony Medalem Pamiątkowym "Pro Masovia" oraz tytułami "Zasłużony dla Powiatu Sierpeckiego", medalem "Zasłużony dla Miasta Sierpca". Jednak dla mieszkańców jest on przede wszystkim "Panem Kubą" – człowiekiem-instytucją, który swoją pasją potrafi przełamać każdy opór. Choć zawodowo pracował jako nauczyciel w sierpeckich szkołach i metodyk w Płocku, to jego serce na zawsze pozostało przy Ognisku TKKF, z którym związał się już w 1962 roku, tuż po jego powstaniu.
Kluczowym momentem jego sportowej biografii był 3 grudnia 1976 roku, kiedy Grodzicki został wybrany prezesem Ogniska. Dwa lata później organizacji nadano nazwę "Kubuś" – bezpośrednio od imienia jego lidera
"Pan Kuba" był prekursorem wielu dyscyplin w Sierpcu – to tutaj powstała pierwsza w powiecie sekcja badmintona (zwanego wtedy kometką) ringo i. Nordic walking. Prezes sam stawał na boisku, zdzierał gardło dopingując zawodników i gromadził dowody ich sukcesów. Dziś w jego biurze, które stało się niemal drugim domem, znajduje się wiele albumów pełnych zdjęć i wycinków z gazet – bezcenna kronika sportowego życia kilku pokoleń Sierpczan.
To, że mówi się o nim, iż pokona każdy opór, byle uczestniczyć w sportowym życiu, najlepiej pokazuje anegdota z lat 70. Wtedy miejscowa drużyna siatkarska nie miała jak pojechać na zawody. Wtedy "Pan Kuba" wpadł na pomysł. Może brawurowy, ale skuteczny. Ekipa na turniej dotarła załatwionym przez niego karawanem.
- Wracając stamtąd, Konstancina, zatrzymaliśmy się po drodze w jakiejś restauracji po drodze, żeby zjeść. No a ponieważ zajęliśmy miejsce na podium, to była radość, śpiewy, entuzjazm - wspomina Grodzicki. - Nagle podszedł do nas jakiś gość ze stolika obok i powiedział, że oburza go takie zachowanie żałobników.
Podobnych opowieści są dziesiątki: od biegów w czasie szalejącej burzy, przez pierwsze w powiecie festiwale sportów wodnych na basenie, aż po zimowe jazdy na nartach biegowych. To dzięki niemu wiele osób zaczęło biegać.
Grodzicki od zawsze pełnił na zawodach wiele ról: był zawodnikiem, trenerem, spikerem, sędzią, a także starterem. Potrafił spowodować, że - jak opowiadali podopieczni - każdy amator czuł się jak zawodowiec na wielkim stadionie.
Prawdziwym przełomem było jednak stworzenie ponad 20 lat temu Ośrodka Terapii Ruchowej dla Osób Trzeciego Wieku. W czasach, gdy o aktywności seniorów mało kto myślał, Grodzicki pokazał, że seniorzy też mogą uprawiać sport. To dzięki niemu dzisiejsi emeryci z dumą pokazują wnukom medale za udział w rajdach rowerowych czy naukę pływania.
Szczególne miejsce w jego sercu zajmuje grupa "Bądź FiT" (Fajne i Tłuste). Choć jej uczestniczki często nazywają prezesa "sadystą", gdy każe im robić kolejne powtórzenia ćwiczeń, to jednocześnie gotowe są nosić go na rękach za to, że dzięki niemu odzyskały sprawność i z uśmiechem przyznają, że teraz znacznie przyjemniej im się żyje.
Grodzicki, mimo 85 lat na karku, wciąż aktywnie startuje w zawodach, rzucając wyzwanie młodszym o kilka pokoleń zawodnikom. Nie tak dawno, grając w deblowym turnieju tenisowym, stworzył wraz z partnerem parę liczącą łącznie ponad 140 lat – i zajęli drugie miejsce.
Na boisku do badmintona potrafi ograć młodych zawodników, którzy przyszli jedynie "popykać".
W tym roku Jakub Grodzicki obchodzi złoty jubileusz – 50 lat nieprzerwanej prezesury w Ognisku TKKF "Kubuś". Choć zapowiada, że to jego ostatni rok u steru, mieszkańcy Sierpca nie potrafią sobie wyobrazić "Kubusia" bez Kuby. Kto inny z taką samą pasją uściśnie dłoń ostatniemu zawodnikowi turnieju szachowego i powie mu, że za rok może wygrać? Kto wpadnie na pomysł wycieczki do Ciechocinka tylko po to, by wspólnie ćwiczyć pod tężniami?
Jakub Grodzicki stworzył w Sierpcu coś trwalszego niż hala sportowa. Stworzył modę na sport. - W tym roku zorganizujemy 70 imprez dla społeczności, a robiliśmy i sto - opowiada Grodzicki.