SPONSORZY/PARTNERZY:

Na zdjęciu: Artur Krzyżek

Na zdjęciu: Artur Krzyżek

Niezłomny charakter. Artur Krzyżek bije rekord za rekordem

Artur Krzyżek nie biegnie tak, jak robią to inni. Jego ruch nie przypomina klasycznego sprintu, jego narzędzie pracy nie jest standardowym sprzętem lekkoatletycznym, a droga do sukcesu od początku układała się inaczej niż w większości sportowych biografii. A jednak to właśnie on w 2025 roku został mistrzem świata i ikoną dyscypliny.

Urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Schorzenie to oznacza trwałe ograniczenia - problemy z poruszaniem się, koordynacją, a także komunikacją. W codziennym funkcjonowaniu oznacza to nieustanną walkę o każdy krok, o każdą czynność, która dla innych jest rutyną. W sporcie takie ograniczenia stają się punktem wyjścia, a nie wymówką. Krzyżek znalazł przestrzeń, w której mógł przekuć niedoskonałości w siłę.

Frame running to konkurencja, która daje możliwość rywalizacji osobom z najcięższymi ograniczeniami ruchowymi. Zawodnicy korzystają z trójkołowej konstrukcji z podporą dla tułowia, poruszają się dzięki pracy nóg i całego ciała. W tej dyscyplinie nie ma miejsca na przypadek. Liczy się rytm, wytrzymałość oraz precyzja. Krzyżek bardzo szybko stał się absolutną gwiazdą na tej konkurencji.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy systematycznie poprawiał wyniki, aż osiągnął poziom, który trudno było porównać z innymi. Jest rekordzistą świata na dystansach 100, 200 i 400 metrów, uzyskując czasy 20,71 s, 42,82 s oraz 1:37,09. Oznacza to dominację w całym spektrum sprintów tej konkurencji. Od najkrótszego dystansu po wymagający bieg na jedno okrążenie stadionu.

W 2025 roku, podczas paralekkoatletycznych mistrzostw świata w New Delhi, Krzyżek stanął na starcie biegu na 100 metrów już jako faworyt. Przyjechał do Indii jako rekordzista świata, zawodnik, który wcześniej wygrywał zawody Grand Prix i regularnie poprawiał własne wyniki. W finale potwierdził swoją dominację w sposób jednoznaczny.

Od pierwszych metrów narzucił tempo, któremu żaden z przeciwników nie był w stanie dorównać. Na metę wpadł z czasem 21,19 sekundy, zdobywając złoty medal i tytuł mistrza świata. Za nim finiszowali Brazylijczyk Vinicius Augusto Cabral oraz Grek Ioannis Avramidis, mający wyraźną stratę do zwycięzcy.

Był to historyczny moment również z innego powodu, bo kategoria , w której stratował, zadebiutowała na paralekkoatletycznych mistrzostwach świata w New Delhi, a Krzyżek został jednym z pierwszych zawodników, którzy zapisali się w globalnej historii jako dominatorzy tej konkurencji. Trzeba przyznać, że było to osiągnięcie godne podziwu.

Za tymi wynikami stoi coś więcej niż liczby. Krzyżek trenuje mimo ograniczeń, które wpływają na każdy aspekt ruchu. Koordynacja, równowaga, kontrola nad ciałem... Wszystko wymaga dodatkowego wysiłku. Każdy trening to proces, który zaczyna się od podstaw i dopiero potem przechodzi do pracy nad szybkością. W jego przypadku sport nie jest wyłącznie rywalizacją. To forma codziennej rehabilitacji.

Krzyżek Frame Running zaczął uprawiać w 2019 roku. Jak relacjonowała jego matka Beata Wiącek, sport zmienił codzienne funkcjonowanie Artura, podejście do treningu i kontaktów z ludźmi.

- Myślę, że wpływ miała atmosfera. Artur też to przyznał. Podobało mu się, że trener podchodzi do niego jak do w pełni zdrowego człowieka. Rozmawiał z nim, objaśniał, pokazywał, pomógł usiąść na rower. Artur czuł się tak, jakby wreszcie miał kumpla. Otworzył się też dlatego, bo zobaczył, że niepełnosprawność dotyka nie tylko jego. Zobaczył, że ludzie jeszcze poważniej chorzy od niego radzą sobie w tym sporcie. Dużo potrafią sami zrobić. To go zmotywowało - wspominała Beata Wiącek na łamach gazety Zlotowskie.pl w 2022 r.

Nominacja w kategorii "Heros" ma w tym przypadku bardzo konkretny wymiar. Krzyżek nie tylko wygrywa. On zmienia sposób myślenia o możliwościach człowieka w sporcie, pokazując, że nawet przy najtrudniejszych ograniczeniach można osiągnąć poziom, który trzeba nazwać - wybitnym.